Nowość w Zakamarkach

Tym razem mam ogromną przyjemność napisać o premierze przetłumaczonej przeze mnie książki Pera Nilssona Zakochałem się w Milenie,  wydanej przez Zakamarki. Jest to historia chłopca, który przeżywa swoją pierwszą miłość i ze wszystkich sił stara się zwrócić na siebie uwagę dziewczyny.

milena_1_zakocha_em-si_-w-milenie_420pxrgb

Ze strony wydawnictwa:

Dawid zakochał się w Milenie. Ona jednak go nie widzi. Co powinien zrobić, żeby zwróciła na niego uwagę? Czy ma być zabawny, czy grać twardziela, a może zaimponować wiedzą? Każdego dnia wypróbowuje nowy sposób. Czy któryś z nich zadziała?

Świetne opowiadanie o pierwszych krokach w relacjach damsko-męskich, z perspektywy 9-10-letniego chłopca. Na poważnie i z humorem.

W tym miejscu można zajrzeć do środka książki!

Joona is back!

Joona Linna is back!

Lars Kepler zapowiada wielki powrót Joony, który po dwóch latach spędzonych w więzieniu musi pomóc w powstrzymaniu tajemniczego mordercy…

Wydawca oferuje na zachętę pierwszych 25 stron, które polecam znającym szwedzki czytelnikom: smakprov

kaninjagaren

Po dwóch latach w zakładzie zamkniętym Kumla, Joona zostaje zabrany na tajne spotkanie. Policja potrzebuje jego pomocy, żeby powstrzymać tajemniczego mordercę. Jedyny związek między ofiarami to fakt, że każda z nich, tuż przed jego pojawieniem się, słyszy dziecięcy głos deklamujący wierszyk o królikach. Niespodziewanie los stawia znanego z telewizji kucharza, Rexa Mullera, w centrum wydarzeń. Musi po raz pierwszy zaopiekować się swoim synem, Sammym. Ale zamiast trzech spokojnych tygodni czeka go straszliwa walka na śmierć i życie. Joona Linna i Saga Bauer będą musieli potajemnie współpracować, by powstrzymać mordercę, zanim będzie za późno.

Nigdy nie wiesz, co los dla ciebie szykuje, co cię dopadnie, jeśli nie ruszysz zaraz biegiem.

(Albert Bonniers Förlag)

Już jutro premiera!

Jutro w księgarniach pojawi się Stalker Larsa Keplera – to dobra wiadomość dla wszystkich, którzy polubili sympatycznego (i nieomylnego…) fińskiego komisarza Joonę Linnę. Na stronie Wydawnictwa Czarne można przeczytać fragment książki, a także kupić ją w wersji papierowej lub elektronicznej w promocyjnej cenie :)

Opis fabuły ze strony wydawnictwa:

Kiedy do policyjnej skrzynki mailowej trafia krótki film przedstawiający kobietę w oknie, wszyscy uznają to za dziwny żart, ale już kilka dni później nikomu nie jest do śmiechu. Kobieta z okna pada ofiarą brutalnego morderstwa, jakiego nie pamiętają nawet najbardziej doświadczeni śledczy. Po paru dniach sytuacja się powtarza. Ofiarę kolejnego mordu znajduje jej mąż, który pod wpływem szoku sprząta miejsce zbrodni, a żonę obmywa z krwi i układa do snu. Niewiele pamięta i nie jest w stanie złożyć zeznań. Współpracujący z policją psychiatra Erik Maria Bark postanawia wprowadzić go w stan hipnozy, żeby dotrzeć do jego wspomnień. Hipnotyzer nie jest jednak gotowy na to, czego się dowie. Teraz musi zacząć kłamać.

Policja jest bezsilna. Takie sprawy trafiały zawsze na biurko Joony Linny, jednak komisarz zaginął ponad rok temu i już dawno został uznany za zmarłego…

stalker_druk

Wprowadzenie do matematyki

Tym razem przetłumaczyłam coś dla dzieci – co za ulga, żadnej krwi, żadnych morderstw! Wydana przez Zakamarki książka Emmy Adbåge „Liczymy na spacerze – matematyka na każdą pogodę” łagodnie wprowadza młodsze dzieci w tajniki matematyki. Autorka proponuje rozmaite zabawy w liczenie, mierzenie, tworzenie kształtów, a także gry, które pomogą dziecku przestawić się na bardziej analityczne i logiczne myślenie i nauczą małych strategów planować i przewidywać ruchy przeciwnika. Najpiękniejsze jest to, że wszystkie przedstawione w książce aktywności odbywają się na świeżym powietrzu! Serdecznie polecam :)

liczymy-na-spacerze_420pxrgb

Z innej bajki

Notatka na marginesie

Dziś będzie trochę z innej beczki, a mianowicie o moim wkładzie w naukę polską :)

W zeszłym roku, jesienią, ukazała się książka „Sagi islandzkie. Zarys dziejów literatury staronordyckiej” nakładem wydawnictwa PWN, do której miałam przyjemność napisać rozdział o þættir. Þáttr (l.poj.) to taki Latający Holender literatury średniowiecznej – niby jest, ale jakby go nie było. Krótkie mini-sagi, które zachowały się wewnątrz większych sag, głównie dotyczących norweskich królów, jak rodzynki w cieście. Jedni dowodzą, że þættir jest w sumie około stu i świetnie funkcjonują samodzielnie, inni, że są integralną częścią swojego kontekstu. Książka została przychylnie przyjęta, czego dowodem może być ta recenzja.

Terminy, terminy…

Notatka na marginesie

Podczas gdy Zakamarki organizują premierę „Chłopaka z lasu”, ja pracuję intensywnie nad „Stalkerem”. Termin oddania przekładu się zbliża, a co za tym idzie zbliża się termin premiery. Już wkrótce! W kolejce czeka „Playground”, a tu jeszcze trzeba skończyć doktorat…

Chłopak z lasu

Tym razem trochę z innej bajki – niebajki. Ostatnio próbowałam swych sił jako redaktorka, pierwsza książka, którą powierzyło mi wydawnictwo Zakamarki był „Prezent dla Cebulki” w tłumaczeniu Agnieszki Stróżyk. Książka wyszła przed świętami 2014 roku. Jakiś czas potem dostałam do redakcji „Som trolleri”, również w przekładzie tej świetnej tłumaczki. Jest to powieść dla młodszej młodzieży o pierwszej miłości, buncie i przyciąganiu „nieznanego”. Polski tytuł książki to „Chłopak z lasu”, a Zakamarki tak ją opisują na swojej stronie:

Mona niedługo skończy trzynaście lat. Są wakacje, więc codziennie chodzi nad jezioro popływać. Pewnego dnia na pomoście siedzi chłopak. Ma skołtunione włosy, brudne paznokcie, niewiele mówi i panicznie boi się wody. Jego intensywnie zielone, błyszczące oczy prześwidrowują Monę na wylot. Od tej pory Mona z rosnącą niecierpliwością wyczekuje każdego następnego spotkania, a chłopak pojawia się zawsze znienacka, zazwyczaj w pochmurną pogodę. Mona nie może przestać o nim myśleć. Kim jest? Gdzie mieszka? Skąd znał jej imię? I czego od niej chce?

Wydawnictwo oferuje jak zwykle próbkę tekstu, która na pewno zachęci do przeczytania całości. Można znaleźć ją tutaj.

chlopak-z-lasu_420pxrgb

Dobrze mieć znajomych

Tłumaczę „Stalkera”. Coraz bardziej mi się podoba! Cieszą mnie nowe postaci, które wzbudzają dużo emocji, będą denerwować czytelnika, to pewne! Akcja też potrafi być frustrująca. Dobrze, bardzo dobrze :)

Na pocieszenie dodam, że frustracja dopada nie tylko czytelnika, ale i tłumacza. Nie wiem, co bym zrobiła bez moich znajomych i przyjaciół, którzy już nie raz i nie dwa pomagali mi w przekładzie trudnych fragmentów. Budowa broni palnej, rodzaje nabojów, sekcja zwłok, badania i leczenie szpitalne, hipnoza, interwencje chirurgiczne, sprzęt wędkarski do łowienia ryb morskich, długo by wyliczać… Dziękuję Wam wszystkim i każdemu z osobna, dzięki Wam udało mi się uniknąć niejednej niezręczności!