Jak żyć?

Tym razem nie będzie o nowych książkach, nie będzie recenzji ani zapowiedzi. Nie, żeby nic się nie działo – pracuję, piszę, tłumaczę. Tylko wolniej. Mniej efektywnie. Dlaczego? Dlatego, że w pewnym momencie „niebo zwaliło mi się na głowę”. Zwaliło, zgniotło, wycisnęło dech z piersi. Jak z balonika, na którym ktoś z impetem usiadł. Z balonika uszło powietrze. Nie pękł, jest tylko draśnięty, proszę, jaka piękna łatka przyklejona silvertejpem. Powoli napełnia się powietrzem, ale co chwilę ktoś go trąca, zgniata, tłamsi.
Czy stres wpływa na jakość pracy? Głupie pytanie. Czy wpływają na nią choroby? Oczywiście. A rodzinne tragedie? Cóż.

Zawsze jest mi żal tego pająka, co wpadł do wanny i stara się wspiąć po śliskich ścianach. Już, już prawie dochodzi do końca i ześlizguje się znowu na dno. Podsuwam mu wtedy gąbkę albo ręcznik, żeby mógł z pomocą, ale o własnych siłach wydostać się z pułapki.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.